Nowy początek. Kolejny zapewne :)
Postanowiłem ostro wziąć się do uzupełniania zaległości wpisowych. Takiego lekkiego kopa dostałem, więc trzeba to wykorzystać, bo wiadomo - ADHD czycha i może się zdarzyć znów dłuuuuuuuuuuga przerwa.
Wspominałem już, że byliśmy na imprezie integracyjnej dla dzieci z ADHD w Krakowie. Było fajnie i bez zamieszania, ze strony naszej rodzinki przynajmniej
To “bez zamieszania” jednak okazało się trochę na wyrost. A najbardziej na wyrost okazało się moje stwierdzenie, zamieszczone na blogu, że niczego nie zgubiliśmy. Niestety. No po kolei…
W M1 w Krakowie jest kilka restauracji. Dają jeść mniejsze lub większe śmieci, w przyjemnej lub mniej atmosferze. Głodni ludzie jedzą. My byliśmy głodni, więc w jednej z nich zasiedliśmy i jedliśmy. I poroskładaliśmy wokół siebie wszystkie manatki, w stanie wydawałoby się dość nawet uporządkowanym. Niestety pośród nich był też rodzinny aparat z rodzinnymi zdjęciami. Już się chyba domyślacie… Brak aparatu odkryliśmy po tygodniu. Znaczy ja zapytałem Franka, gdzie jest aparat, który mu dałem, a on odparł, że przecież nic mu nie dawałem. I drogą dedukcji doszliśmy do restauracji, gdzie aparat po raz ostatni był widziany. Zaginął i nie powrócił. I nie powróci. A z nim nasze zdjęcia z wakacji i z koncertu, i nowa karta pamięci, diabelnie szybka. Przyjąłem to z zadziwiającym spokojem
A z całej imprezy mam dwa niewyraźne zdjęcia zrobione komórką, które pewnie coś tam przedstawiają.
No więc to jedyne pamiątki z tej imprezy. A niedługo postaram się napisać o powakacyjnej szkole… Bo też było ciekawie.
PS
Znalazłem galerię ze djęciami z koncertu (nie ma mnie na nich niestety
)
Kategorie: ADHD, Ogólne, Takie sobie gadanie.
Zostaw komentarz
Do komentowania konieczne jest zalogowanie się.