Koniec roku szkolnego
Z pół miesiąca potrzebowałem na ochłonięcie. Całkiem sporo od 20 czerwca, daty, którą jeszcze długo pamiętać będę. Co się stało? Można powiedzieć - to, co zwykle, jak zwykle, nic, czego by się nie można spodziewać… No ale zawsze taka jakaś nadzieja przewrotna, że w tym roku to lepiej będzie, że jakoś tak wszystko znormalnieje.
Do rzeczy. Jakiś miesiąc przed klasyfikacją spotkałem się z wychowawczynią Edka, żeby wysondować, jakżesz to będzie na koniec roku wyglądało. Pani w samych superlatywach - że Edek się poprawił, że ładnie pracuje, że pozytywnie reaguje na wskazówki nauczycieli, że w ogóle jest super. No to super!
Minęły ze trzy tygodnie. Ostatnia wywiadówka. Karteczka z propozycjami ocen na koniec roku. Zachowanie nieodpowiednie.
Co jest?! Pobił kogoś? Szkołę zdemolował, naubliżał dyrektorce - no przecież o niczym takim nie wiem. Więc się pytam spokojnie, choć już podminowany. - A bo syn nie siedzi spokojnie na lekcjach, więc się nauczyciele nie zgodzili na inną ocenę, bo im zaburza tok zajęć. I mimo wielokrotnych upomnień cały czas wstaje albo się wierci, albo odwraca tyłem do tablicy.
(Fragment z zaleceń poradni psychologiczno-pedagogicznej, które leżą w szkole odkąd się tam Edek pojawił, a co roku przynoszę nową wersję: “(…) należy umożliwić dziecku częstą zmianę pozycji w trakcie lekcji, wskazane jest zlecanie mu ścierania tablicy, podawania pomocy. Dziecko wykazuje potrzebę dużej aktywności ruchowej, którą należy mu umożliwić, także w czasie lekcji i ukierunkować.”)
No jakby mnie piorun strzelił. Więc lezę do dyrektorki. Pytam, czy nauczyciele zapoznali się z papierami z poradni.
- Tak, zapoznali się. Chciałem zapytać, czy zrozumieli, ale się w porę w język ugryzłem.
- Więc - dlaczego?
- Ano, bo tok lekcji zakłóca.
- No ale on tak ma, tak się objawia ADHD, to niezależne od niego.
- Ale sprawiedliwość wymaga, żeby mu ocenę obniżyć.
- Ale aż tak?!
- A bo to bardzo często było.
No, jakbym z upośledzonymi gadał, a nie z ludźmi po kierunkowych studiach. Oświadczyłem, że ja się z tym nie zgadzam. I wypisałem pismo do dyrekcji, jeszcze do wiadomości referatu edukacji i kuratorium, z pytaniem, w jaki sposób te zalecenia z poradni oni stosują, bo mi nie wygląda na to. Cisza.
W końcu na świadectwie ocena z zachowania - dobry!
No, ale dlaczego - bo się pisma wystraszyli. Nie dlatego, że zrozumieli, że pojęli, że umieją i chcą. Dlatego, że się boją. Dla świętego spokoju i olewactwa. Jakby trafili na bardziej spolegliwego, to “zapałowaliby” to zachowanie i pewnie jeszcze oceny z wielu przedmiotów. I dlatego taki wściekły byłem.
Zostaw komentarz
Do komentowania konieczne jest zalogowanie się.